Na powojenną odbudowę stolicy złożyli się wszyscy pracujący Polacy. Każdy z nich od swojej skromnej pensji miał odciąganą pewną kwotę na ten cel. Ponadto, sami warszawiacy czynnie odbudowywali domy własne i sąsiadów. Po latach, spadkobiercy właścicieli budynków, które spłonęły podczas wojny, nierzadko wedle stanu na wrzesień 1939 zadłużone po same dachy, domagają się ich zwrotu. To, co według nich jest „dziejową sprawiedliwością”, dla mieszkańców reprywatyzowanych budynków stanowi często początek pasma krzywd.
Mieszkalnictwo komunalne i socjalne znane było w Polsce już przed wojną. Niestety, coraz częściej realizacja słusznej idei zapewnienia najmniej zamożnym dachu nad głową stanowi karykaturę sprawiedliwości społecznej.
W wielu miastach w Polsce zaczęły się pojawiać pomysły budowy „kontenerowych osiedli”, do których mieliby zostać eksmitowani tzw. „trudni lokatorzy”. To pojęcie ma czysto propagandowy charakter. Władze miast chcą bowiem przekonać opinię publiczną, że do kontenerów (żeby nie powiedzieć baraków czy blaszaków) zostaną zesłani tylko szczególnego typu najemnicy: niepłacący czynszów pijacy i awanturnicy płci najczęściej męskiej, mający stanowić dodatkowo bolesne obciążenia dla własnych rodzin i sąsiadów.
Zwolennicy komercyjnego mieszkalnictwa zarzucają działaczom ruchu lokatorskiego dążenie do wprowadzenia modelu powszechnego rozdawnictwa mieszkań, za których budowę zapłacą nie tylko ci, którzy z nich skorzystają. Warto przyjrzeć się, jak wygląda niszczenie publicznego zasobu mieszkaniowego, i jakie grupy interesu korzystają z tego najbardziej.
Teraz kiedy ruch lokatorski zaczął odnosić pierwsze sukcesy, musimy przygotować do się kontrakcji polityków. Będą oni starali się wbić między różne grupy najemców mieszkań, dzieląc ich na lepszych i gorszych. Już dziś lokatorów radzących sobie lepiej w trudnych czasach przedstawia się często jako chytrych bogaczy pragnących wymuszać pomoc do państwa, tych zaś z kłopotami materialnymi – jako meneli z wyboru żyjących na garnuszku gminy. Mechanizm znamy, ale czy jesteśmy gotowi na test solidarności?
Zachęcamy do zapoznania się z esejem na temat strajku czynszowego jako metody walki o prawa lokatorów, opisującym m.in walkę włoskich lokatorów z lat 60. i 70
Jak należy obchodzić się z łatwopalnym materiałem? Izolować, unikać gwałtownych ruchów, nie dopuszczać do kontaktu z potencjalnymi zapalnikami... Tak najchętniej poradziłoby sobie polskie państwo i społeczeństwo z tzw. ?kwestią mieszkaniową?, czyli niezręcznym problemem tych, których już nie stać na opłacanie czynszu, a przecież ?gdzieś podziać się muszą?. Gdzie? Najlepiej poza granicami miast, a przynajmniej z dala od lepszych dzielnic i bezpiecznych (bo strzeżonych) osiedli.
1. Kiedy władze Poznania ruszyły z nową kampanią pod hasłem „Żebractwo to wybór, nie konieczność”, wydawało się, że nie trudno dostrzec wykluczającego charakteru tego przedsięwzięcia. Pomimo kamuflażu jaki w takim przypadku zwykle się stosuje. Przesłanie kampanii wiele osób z ruchu po prostu zbulwersowało. Poznańska Federacja Anarchistyczna wydała w tej sprawie oświadczenie, zarzucając władzom, że obsesyjne „przywiązanie do czystości”, każe im „posprzątać ulice już nie tylko z psich kup, ale także z ludzi-odchodów, nie wpisujących się w ekonomiczne rygory neoliberalizmu, oraz wystawiających na szwank drobnomieszczańskie poczucie estetyczne”. O co w tym przedsięwzięciu chodzi? – pytano w oświadczeniu. „Bynajmniej nie o pomoc, lecz usunięcie z widoku przy jednoczesnym zbiorowym napiętnowaniu wszystkich wyciągających rękę po ‘nie swoje pieniądze’: od romskiej dziewczynki, dla której żebranie stało się jedyną szansą jako takiego przeżycia, przez grającego na ulicy punka, po schorowanego człowieka, który nie może utrzymać się z renty w wysokości 487 zł. - wszyscy wygodnie wepchnięci do jednego worka z napisem ‘cuchnący żebracy z wyboru’”. Zorganizowano też dwie akcje, które miały za zadanie wywołać dyskusję.
25 czerwca w Warszawie odbyła się wspólna konferencja prasowa Komitetu Obrony Lokatorów oraz Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Konferencja dotyczyła postulatów ruchów lokatorskich oraz postawy warszawskiego samorządu.
Wiktor Orlikowski z KOL przedstawił sytuację lokatorów mieszkań komunalnych, którym miasto bez wcześniejszych konsultacji społecznych podniosło czynsze o kilkaset procent. Mówił, że usprawiedliwieniem jest przeznaczenie tych funduszy na remonty, tymczasem pieniądze idą do kasy miasta i nie ma żadnej gwarancji na to jak zostaną spożytkowane.