AKCJA:

Pan Michał Wojtczuk wie lepiej! Drukuj
poniedziałek, 06 czerwca 2016 15:38

Michał Wojtczuk dziennikarz stołecznej „Gazety Wyborczej” postanowił zająć się kwestią budowy wieżowców w ścisłym centrum miasta, które mają powstać mi. in. na miejscu budynku dawnego liceum im. Klementyny Hoffmanowej przy ulicy Emilii Plater, na tyłach hotelu „Mariott”. Pan Wojtczuk zajmuje się głównie kwestiami zagospodarowania przestrzeni stolicy na łamach „Stołecznej” GW. Pisze swoje teksty najczęściej zgodnie z życzeniami deweloperów oraz sprzyjającym im rajcom, wbrew interesowi mieszkańców Warszawy.

 

Z jednej strony udaje na łamach gazety „Stołecznej” z dnia 2 lipca 2010 roku (link poniżej) zdziwionego kuriozalnymi pomysłami byłego już burmistrza dzielnicy Warszawa – Śródmieście, Wojciecha Bartelskiego zniszczeniem bloków mieszkalnych powstałych w sercu miasta w latach 1945 – 1989, a z drugiej strony uderza w niecałe dwa lata później w nowo powstały skłot „Przychodnia”, marzec 2012 roku, link również poniżej.

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,8090216,Burzyc_bloki__A_co_w_zamian__Dyskusja_trwa.html

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,11432604,_Nie_robmy_ideologii_z_wlamania___Komentarze_o_squacie.html

„Nadawanie włamaniu do pustego budynku rangi walki o "miasto otwarte" jest po prostu śmieszne - pisze w komentarzu Michał Wojtczuk”, cytat z GW; „Stołeczna”; 28 marca 2012 roku.

 

W ten sposób wpisał się w politykę antyspołeczną samego Bartelskiego, który nie krył, że nie chce u siebie skłotów „Syrena” i „Przychodnia”. Członkowie kolektywów „Syrena” i „Przychodnia” swoimi działaniami na przestrzeni pięciu, czterech lat nieustannie przypominają opinii publicznej, a przede wszystkim władzom miasta ich antyludzką politykę mieszkaniową (oddawanie kamienic komunalnych handlarzom roszczeniami, eksmisje) i sprzyjanie wyłącznie kapitałowi. Potem Wojtczuk uderza w „Miasto Jest Nasze” za opublikowanie interaktywnej mapy dzikiej reprywatyzacji w stolicy w kontrze do Wojciecha Karpieszuka.

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,15526227,Mapa_reprywatyzacji_to_hit_czy_populizm__Dwie_opinie.html

Kolejnym popisem „obiektywizmu” dziennikarza „Gazety Wyborczej” jest bezpardonowy atak na jednego z działaczy kolektywu „Syrena”, Antoniego Wiesztorta, który wraz z mieszkańcami bloków znajdujących się przy ulicy Emilii Plater, Poznańskiej i okolic oraz działaczami miejskimi próbował zainteresować członków komisji niedemokratycznym sposobem forsowania realizacji budowy wieżowców. Mówił, zgodnie z prawdą, że komisja obraduje w porozumieniu i wspólnie z siedzącymi obok reprezentantami deweloperów, zainteresowanych zabudowaniem okolic ulicy Emilii Plater kolejnymi wysokościowcami wbrew opinii mieszkańców, których nie dopuszczano do głosu. Za tę próbę włączenia do dyskusji ludzi żywotnie zainteresowanych otoczeniem, w jakim przyjdzie im żyć przewodniczący komisji, radny Michał Czaykowski (PO) wezwał policję. Miejsce planowanej zabudowy nowymi biurowcami jest jednym z ostatnich skrawków architektoniczno – przyrodniczych ścisłego centrum Warszawy, do tej pory nietkniętych przez deweloperów. Uwagę czytelników pan Wojtczuk w swoim artykule z dnia 22 maja 2016 roku skierował na inne, błahe i poboczne sprawy, odwracając uwagę od meritum problemu. Mieszkańcy centrum miasta już od lat muszą żyć z problemem smogowym, który jest spowodowany zwiększającym się nieustanie ruchem kołowym. Budowa biurowców na Śródmieściu Południowym może nie tylko zniszczyć dotychczasową strukturę przestrzenną omawianej powyżej części centrum stolicy, ale uderzyć w mieszkańców i ich zdrowie. Szkaradne, szklane bryły to konieczność pomieszczenia codziennie na tej niewielkiej przestrzeni 50 tysięcy ludzi i ich samochodów. Wojtczuka nie interesuje los uczniów zlikwidowanego liceum im. Hoffmanowej, czy przestrzeni zielonej, jednej z ostatnich przy hotelu „Mariott”. Nie interesuje go, że budowa obiektów biurowych spowoduje gigantyczne korki i wzrost emisji spalin. Oczywiście, że nie! Bo po co? Najlepiej prezentować ludzi, jako krzykaczy czy pieniaczy, chcących przerwać obrady komisji, której członkowie (stołeczni radni) chcą tak „dobrze” dla nich, fundując im pod oknami ekologiczny dramat. Szanowny panie Michale Wojtczuku, nie żyje pan w obrębie planowanej budowy na Śródmieściu, nie wie pan, jak się tam żyje, pośród spalin, między nagrzanymi latem ścianami starych, urokliwych kamienic. Mówi pan tak pięknie o demokracji, a krytykuje stojących za prawem ludzi do zabierania głosu w sprawach dotyczących ich bezpośrednio. O „obiektywne spojrzenie” na interesy deweloperów w centrum łatwo, gdy się patrzy z perspektywy miasteczka Wilanów i dojeżdża do pracy prostą drogą, bez konieczności wjeżdżania do ścisłego centrum.

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,20112390,aktywisci-strasza-nagraniem-korupcja-karty-na-stol-komentarz.html

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
 
Joomla SEO powered by JoomSEF

Polecamy

Lokatorzy
Lokatorzy
Lokatorzy
Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów
Inicjatywa Pracownicza
Lewica.pl
Lewicowo
Rozbrat
Alterkino.org
Przegląd Anarchistyczny

W galerii



Kopiowanie za podaniem źródła i autora w całości i we fragmentach dozwolone.
Główny | Kampania | Artykuły | Sprawy | Prawo | Materiały | Przyłącz się | Wspomóż | Galeria | Kontakt | Linki

stat4u