AKCJA:

Rada pamięci czy miasta? Drukuj
poniedziałek, 20 listopada 2017 19:51

Rolą władz miasta jest służyć jego mieszkańcom we wszystkich dziedzinach życia społeczności miejskiej. Od lat w Polsce to jedynie teoria, w Warszawie, w przypadku zasobu komunalnego, mamy do czynienia z polityką antyspołeczną i kurczeniem się liczby miejskich budynków mieszkalnych. Obojętne, czy miastem rządziła lewica czy prawica, los lokatorów był mniej ważny od pomników, nazwy ulic czy inwestycji deweloperskich. Nie było inaczej w przypadku Rady Warszawy w dniu 16 listopada, kiedy grupa lokatorów wraz z działaczami Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów i Ruchu Sprawiedliwości Społecznej postanowiła zainteresować stołecznych radnych tragicznym losem mieszkańców kamienic komunalnych.


Radni ignorowali apele lokatorów i działaczy WSL-u oraz RSS. Odrzucali raz za razem propozycję przesunięcia wolnych wniosków na wcześniejszy niż późnowieczorny termin. Nie chcieli zapewnić nawet dwudziestu minut, by lokatorzy mogli się wypowiedzieć o swoich kłopotach, wysokich czynszach, braku mediów czy życia w lokalach socjalnych poniżej ludzkiej godności. Władze Warszawy (zresztą tak jest w całym kraju) od 1989 roku uważają politykę budownictwa komunalnego za zbędną i wolą zajmować się rzeczami, które dla mieszkańców nie mają żadnego znaczenia.

Na sesji 16 listopada radni woleli zajmować się dekomunizacją 47 stołecznych ulic niż wysłuchać głosu lokatorów. Zajęło im to dużo czasu, gdyż dyskutowali do pierwszej w nocy, a sprawy, z którymi przyszli do nich lokatorzy, miały być w porządkach obrad rady dopiero po dyskusji oraz głosowaniu nad każdą z 47 ulic, mającym decyzją wojewody mazowieckiego ulec dekomunizacji. Czekanie tak długo było nie możliwe, wśród lokatorów były starsze i schorowane osoby, a także pracujące. Warszawscy radni wręcz do perfekcji opanowali lekceważenie lokatorów obecnych na sesjach rady miasta. W 2010 roku działacze WSL, wraz z Jolantą Brzeską, domagali się zwołania specjalnej rady miasta. Byli przez obecnych na sali stołecznych polityków zbywani. Radni zajmowali się tym samym, czyli upamiętnianiem dokonań ludzi już nieżyjących. W czasie ostatniej sesji Rady Miasta Piotr Ciszewski, Antoni Wiesztort i Maria Burza, działacze WSL, prosili radnych o zmianę porządku obrad, jednak większość członków rady miasta Warszawy nie przychyliło się do tego, co wywołało słuszne oburzenie lokatorów. Lokatorzy i działacze lokatorscy postanowili zademonstrować swój stosunek do postawy radnych. Odwróceni do nich tyłem wznosili hasła mi. in. „Miasto dla milinów, nie dla milionerów!” czy „Lokatorzy to nie towar!”. Tłum mieszkańców, wraz z działaczami WSL i RSS, postanowił zrobić sami własną radę miasta, podczas której Antoni Wiesztort odczytał postulaty lokatorskie, mi. in. unieważnienie sztucznych długów czynszowych, w które lokatorzy zostali wpędzeni przez miasto, rekompensaty dla mieszkańców kamienic objętych bandyckim procesem reprywatyzacji i odtworzeniem przy jednoczesnym poszerzeniu zasobu komunalnego Warszawy.

Obserwując przebieg obrad Rady Miasta Stołecznego Warszawy w dniu 16 listopada, miałem wrażenie, że byłem obecny na dyskusji historyków IPN, a nie radnych mających za zadnie służyć mieszkańcom, tych zlekceważyli, a po ich wyjściu zajęli się tym, co potrafią i lubią od lat - trupami oraz walką z komuną.

 

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
 
Joomla SEO powered by JoomSEF

Polecamy

Lokatorzy
Lokatorzy
Lokatorzy
Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów
Inicjatywa Pracownicza
Lewica.pl
Lewicowo
Rozbrat
Alterkino.org
Przegląd Anarchistyczny

W galerii



Kopiowanie za podaniem źródła i autora w całości i we fragmentach dozwolone.
Główny | Kampania | Artykuły | Sprawy | Prawo | Materiały | Przyłącz się | Wspomóż | Galeria | Kontakt | Linki

stat4u