AKCJA:

Związek Odzyskiwaczy Polskich Drukuj
wtorek, 23 sierpnia 2016 13:40

Kamienica przy Żurawiej 43, samo centrum stolicy, atrakcyjne położenie dla robienia biznesu w Warszawie. Cztery piętra licząc parter. Kamienica powstała dla carskiego notable Feliksa Januarego Stabrowskiego w II połowie XIX wieku.

„Oryginalna XIX-wieczna kamienica zaadaptowana do potrzeb biurowych ma pięć kondygnacji o całkowitej powierzchni łącznej 2400 m². Do komunikacji służą dwie klatki schodowe i nowoczesna winda. Budynek posiada dostęp do Internetu i linii telefonicznych.

Dostępne są biura do wynajęcia od 15 m² do 27 m². Czynsz za metr kwadratowy powierzchni wynosi od 55 zł/m² netto. Koszty eksploatacyjne obejmujące korzystanie z elektryczności, ogrzewanie i dostęp do urządzeń sanitarnych wynoszą 16 zł/m²”.

http://stabrowski.pl

 

Tutaj mieści się zarząd główny Związku Szlachty Polskiej, organizacji powstałej w 1995 roku w Gdańsku.

 

„Związek stawia sobie za cel integrację potomków szlachty dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, opiekę nad zabytkami kultury szlacheckiej, popularyzację historii i tradycji szlachty polskiej, krzewienie etosu rycerskiego. Związek posiada status Organizacji Pożytku Publicznego. Stowarzyszenie skupia potomków zarówno drobnej szlachty, jak i zamożnych i znaczących rodów szlacheckich. Do Związku należy obecnie ok. 500 osób reprezentujących prawie 300 rodów szlacheckich”.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Związek_Szlachty_Polskiej

 

Piękne idee przyświecają związkowi – ten etos rycerski, szlacheckie (nie mylić ze szlachetnymi) tradycje, opieka nad zabytkami kultury, a wszystko to oblane przeterminowanym sosem sentymentalno – patriotycznym, popularnym w Polsce po 1989 roku i popularyzowanym przez kolejne ekipy rządowe. To tylko pozór, ponieważ zrzeszona w związku szlachta polska poza tym, że jest cepeliowskim bytem organizacyjnym, zajmuje się przede wszystkim odzyskiwaniem. Tu kamieniczka, tam hotelik, gdzie indziej cała miejscowość, znacjonalizowana po wojnie, którą po wojnie zasiedlił lud gminny, nieświadom, że pobudował swoje wille na pańskiej ziemi.

„Na zakończenie warto wspomnieć, że Henryk Grocholski – obecnie prezes Związku Szlachty Polskiej – pracuje jako partner w kancelarii prawnej, która zajmuje się roszczeniami reprywatyzacyjnymi. Sekretarzem Związku jest Hubert Massalski. Nic Państwu nie mówi to nazwisko? Proszę sprawdzić, kto „reprywatyzował” kamienicę przy ul. Nabielaka w Warszawie. Tę, w której obronie życie straciła Jolanta Brzeska”

http://strajk.eu/szlachta/

 

 

To dowodzi, że poza balami, turniejami oraz działalnością pseudo społeczną, związek również uwiarygadnia takie osoby, których uczestnictwo w haniebnym procederze odzyskiwania kamienic w stolicy jest niepodważalny. Hubert Massalski powiązany z Markiem Mossakowskim, którzy w 2006 roku odzyskali m. in. kamienicę przy Nabielaka 9 na warszawskim Mokotowie, gdzie od lat mieszkało małżeństwo Kazimierza i Jolanty Brzeskich. Pan „książę” Massalski, zatrudniony tam przez właściciela, Marka Mossakowskiego jako administrator, czyli szczebelek wyżej nad cieciem, dał się poznać jako kontynuator słynnych szlacheckich zajazdów, kiedy uzbrojony w piłę do cięcia metalu włamywał się do mieszkania Brzeskich. W Związku Szlachty Polskiej pełnił wtedy funkcję skarbnika i nikomu nie przeszkadzało, że przywłaszczał sobie pieniądze wpłacane przez lokatorów za wodę, ogrzewanie czy wywóz śmieci. Obowiązkiem plebsu jest płacenie daniny księciu. Plebs i tak się nie myje, więc szkoda kasy na wodę dla nich. A jednocześnie władze szlacheckiego gremium głosiły publicznie, że jest to wyrównywanie krzywd wobec powojennych właścicieli oraz ich potomków. Ba! Sam przewodniczący związku pochodzi z rodziny, która próbuje drogą dość pokrętną stworzyć precedens prawny i cofnąć reformę rolną z 1945 roku!

„Wraz z tymi listami do wielu domów wkroczył lęk. Ludzie nie wierzą w dobrą wolę osób, które chcą coś administracyjnie odzyskać. Czytali dziesiątki relacji o mieszkańcach wyrzucanych na bruk brutalnymi, przestępczymi metodami. Wiem o tym, bo widziałem ich i ich strach na gminnym zebraniu zwołanym w tej sprawie. Notabene prawdopodobnie największym, które tu kiedykolwiek miało miejsce.

Nie wiadomo, jaki jest zamysł rodziny Grocholskich. Wiadomo, co mówią papiery. W dokumentach, które wszyscy dostaliśmy, jest wniosek o anulowanie decyzji o reformie rolnej wobec wszystkich naszych działek. Nie wiadomo, co się stanie. Być może faktycznie rodzina dostanie „tylko” odszkodowanie ze Skarbu Państwa. Wszelako polecam pomnożyć powierzchnię reprywatyzowanego terenu – 300 ha – przez rynkową cenę wynoszącą dziś w przybliżeniu 500 tys. zł za jeden ar. Nie hektar. Ar. Jeden hektar to, przypomnę, sto arów. Rodzina Grocholskich chce odzyskać trzy kilometry kwadratowe drogiej, podwarszawskiej ziemi. Lub dostać odpowiednie odszkodowanie.

W wywiadzie dla „Dziennika Opinii” Grocholski mówi, że „co do zasady nie ma możliwości zwrotu majątków powyżej 50 czy 100 hektarów” – a tu w grę wchodzi 300 ha. Ale roszczenie dotyczy ziemi, która została reformą rolną rozparcelowana na setki działek o powierzchniach ułamków hektarów. Czyli mamy setki pojedynczych reprywatyzacji, każda w odniesieniu do maleńkiej działeczki, żadnej tam ziemi obszarniczej.

Kolejnym problemem jest los terenów publicznych. Warszawa jest przykładem na to, że de iure możliwy jest zwrot działki należącej do samorządu, na której jest szkoła, przedszkole czy park. Reprywatyzacyjne oczekiwania rodziny Grocholskich obejmują wiele takich działek. Czy to oznacza, że gminna szkoła zostanie zreprywatyzowana, że gmina straci własność terenów rekreacyjnych lub wolnych działek, na których ma zostać założony park? Co z drogami, kościołem, parkingiem, budynkami będącymi własnością gminy? Znów – nie wiadomo”.

Portal „Strajk.eu”, „Szlachta”, 10 maja 2015 rok.

Powyższy opis sytuacji, w jakiej znaleźli się mieszkańcy jednej z podwarszawskich gmin, ich strach przed arystokratami, którym marzy się Polska feudalna z jaśnie panem hrabią lub księciem doskonale obrazuje, czym zajmują się na co dzień członkowie Związku Szlachty Polskiej. Chcą przywrócić stary porządek, gdzie pan będzie miał władzę absolutną nad poddanymi. A że w Warszawie pokazali, że mogą bezkarnie zabierać ludziom mieszkania, generować im długi, a nawet mordować, więc jest się czego bać!

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
 
Joomla SEO powered by JoomSEF

Polecamy

Lokatorzy
Lokatorzy
Lokatorzy
Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów
Inicjatywa Pracownicza
Lewica.pl
Lewicowo
Rozbrat
Alterkino.org
Przegląd Anarchistyczny

W galerii



Kopiowanie za podaniem źródła i autora w całości i we fragmentach dozwolone.
Główny | Kampania | Artykuły | Sprawy | Prawo | Materiały | Przyłącz się | Wspomóż | Galeria | Kontakt | Linki

stat4u