AKCJA:

Czy ratusz wywłaszczy kamieniczników?
sobota, 14 stycznia 2017 00:00

Dom  przy Dahlberga 5 na Woli jest najlepiej udokumentowanym i najbardziej  wyraźnym  w stolicy przykładem brutalnej finezji grupy czyścicieli. Czas  odebrać im kamienicę. Walka organizacji lokatorskich z czyścicielami kamienic w Polsce poszerzyła publiczną wiedzę co do repertuaru ich działań, wpłynęła na zaostrzenie prawa (nowy paragraf w kodeksie karnym) i powstrzymała ich przemoc w wielu wypadkach. Założyciele i najaktywniejsi działacze grup lokatorskich niejednokrotnie sami mierzyli się z czyścicielami  niszczącymi ich życie i mieszkania. Jolanta Brzeska poniosła w tej walce z duetem Mossakowski-Massalski najwyższą cenę. Wraz z Brzeską, w ręce niesławnych handlarzy trafiła m.in. rodzina Janusza i Bożenny Baranków –  w oporze wobec narastającego terroru Barankowie, Brzeska i inni  lokatorzy założyli Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, które działa do tej pory w kamienicy przejętej oddolnie od innych czyścicieli, przy ul. Wilczej 30 (Syrena). Po niemal dziesięciu latach walki Janusz i Bożena Baranek, tak jak wcześniej Jolanta Brzeska z Mokotowa, pozostali już jedynymi  lokatorami w konsekwentnie dewastowanej kamienicy na Woli.  


Dom przy Dahlberga 5 jest najlepiej udokumentowanym i najbardziej wyraźnym w  stolicy przykładem brutalnej finezji grupy czyścicieli. Od zerwania umów na dostarczanie światła i wody na polecenie zarządcy domu Huberta  Massalskiego (tj. firmy o wymownej nazwie „HUBA”), przez wynajmowanie drabów od cyklicznego straszenia lokatorów, zatykanie wentylacji  skutkujące zaczadzeniem mieszkańców, wrzucanie na klatkę granatów dymnych, aż po zgromadzenie na strychu 30 metrów sześciennych ptasich zwłok i kału – cały ten okres nie odstraszył rodziny Baranków od walki z  czyścicielami (choć skrócił życie najstarszego domownika, Czesława Baranka, ojca Janusza).
Dotąd ratusz zaangażowany był w produkowanie tysięcy uzasadnień, czemu nie może pomóc lokatorom z Dahlberga, mało tego – choć po reprywatyzacji  miasto wciąż posiada 1/3 kamienicy, to przez dziesięć lat ratusz samowolnie zrzekł się jakiegokolwiek wpływu na jej stan i jakichkolwiek zysków z jej wynajmu, pozostawiając swą część w rękach czyścicieli. Dzielnica, która chwali się partycypacją i  budżetem obywatelskim, zarazem zapomina o tej jednej nieruchomości wartej więcej niż cały obywatelski budżet na wolski region Koła, gdzie  rozgrywa się powyższy dramat.

Kolektyw Syrena i Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów od lat wskazywały, że ratusz ma pełną prawną możliwość walki z czyścicielami, których głównym narzędziem jest systematyczne utrudnianie życia lokatorom i niszczenie nieruchomości aż do stanu, gdy zagraża ona zdrowiu mieszkańców. Notorycznie pomijanym faktem, dotąd niestety także w mediach, jest to, że po reprywatyzacji miasto wciąż pozostaje właścicielem gruntu, a z prywatnym podmiotem podpisuje umowę o użytkowanie wieczyste. Umowy te z zasady nakładają na nowych użytkowników obowiązek utrzymania budynku w dobrym stanie technicznym oraz używania go zgodnie z przeznaczeniem i z planem zagospodarowania przestrzennego. W innym wypadku, ratusz może zerwać umowę i cofnąć reprywatyzację. W istocie, władze Warszawy korzystały tego prawa, nigdy jednak nie ratowały w ten sposób kamienic mieszkalnych, choć mogły ocalić wiele z nich. Nie ma w tym mieście bardziej jaskrawego przykładu wywrócenia definicji 'domu', niż niemal pusty, niszczony dom przy Dahlberga, o który walczą działacze lokatorscy, mimo utrudnień ze strony władz.  Oto  jednak pierwszy raz po niemal dziesięciu latach gehenny, władze miasta zaczęły wysyłać sprzeczne względem siebie sygnały. Trzy tygodnie temu burmistrz Woli w kolejnym piśmie zwyczajowo wykluczył możliwość rozwiązania umowy z użytkownikami-czyścicielami. Zarazem przedwczoraj, w poniedziałek 13. grudnia, po naszych wystąpieniach na sesji rady  dzielnicy dowiedzieliśmy się, że jest wręcz przeciwnie – ratusz  rozpoczął pracę nad... cofnięciem reprywatyzacji Dahlberga 5. Mało tego, już wieczorem tego samego dnia burmistrz Woli zamieścił na facebooku krótką notkę pt. Na wniosek @MiejskaWola podjęto dziś decyzję o pracach nad rozwiązaniem  użytkowania wieczystego Dalhberga 5. Dziękuję @hannagw i @WitoldPahl... Więcej! Burmistrz dodał, w komentarzu na facebooku, że pracował nad tym okrągły rok. Nie wiadomo jednak czemu zatem przemilczał tę nowinę oficjalnym w piśmie do lokatora sprzed dwudziestu dni, sugerując coś dokładnie  przeciwnego.
Wewnętrznie sprzeczne działania władz sugerują jednak, że oto zaczął kruszyć się pewien mur, i w końcu nie jest to tylko mur domu na Dahlberga. Pojawia się, wciąż bardzo niejasna, wola korzystania z podstawowego narzędzia walki miasta z czyścicielami – zrywania umowy o użytkowanie wieczyste. Cofanie umów nie cofnie oczywiście dekady upokorzeń i nękania lokatorów, wielu nieprzespanych nocy oraz wielu straconych dni, spędzonych w szpitalach, sądach, itd. Na dziś trudno jednak nawet uwierzyć, że nowy gest ratusza wobec losu Dahlberga oznacza rzeczywisty zamiar wywłaszczania czyścicieli, a nie skończy się tylko na słabo uzasadnionym wniosku do sądu i serii pustych gestów, które mają jedynie  zdyscyplinować prywatnych inwestorów do wyszukiwania bardziej cierpliwych i miękkich form pozbywania się mieszkańców. Po ponad trzech tysiącach oddanych nieruchomości i niemal równej liczbie opisanych dramatów lokatorskich w Warszawie powinniśmy oczekiwać od ratusza wielu precedensów w podobnych sprawach, dużo ostrzejszych zapisów w umowach o użytkowanie oraz jasnego określenia wypadków, gdy umowy z brutalnymi  beneficjentami reprywatyzacji będą zrywane. Do dziś tego brakuje, należy zatem powiedzieć wprost: to ratusz tworzy reguły gry dla czyścicieli.   Na teraz nie wiemy nawet jaki charakter mają ogłoszone enigmatycznie  „podjęte prace” nad cofnięciem umowy o użytkowanie, na jakim są etapie, ani jakie realne kroki w tej sprawie planuje dzielnica bądź ratusz w najbliższym czasie. Jak zwykle los lokatorów władza rozstrzyga ponad ich głowami.   W każdym wypadku, ratusz i czyściciele z Dahlberga mogą liczyć na jedno –  organizacje lokatorskie nie mają najmniejszego zamiaru odpuścić walki o tę kamienicę. Spoczniemy dopiero, gdy wróci ona do majątku miejskiego, czyściciele winni jej stanu zostaną ukarani, a lokatorzy uzyskają stosowne odszkodowania za lata męki zafundowanej w procesie dziejowym reprywatyzacji.

Antoni Wiesztort,  Kolektyw Syrena 15.12.2016

 

 
Joomla SEO powered by JoomSEF

Polecamy

Lokatorzy
Lokatorzy
Lokatorzy
Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów
Inicjatywa Pracownicza
Lewica.pl
Lewicowo
Rozbrat
Alterkino.org
Przegląd Anarchistyczny

W galerii



Kopiowanie za podaniem źródła i autora w całości i we fragmentach dozwolone.
Główny | Kampania | Artykuły | Sprawy | Prawo | Materiały | Przyłącz się | Wspomóż | Galeria | Kontakt | Linki

stat4u