Erbel: 2011 – poszerzanie pola walki

Autorka: Joanna Erbel

Źródło: Krytyka Polityczna

Jeśli spojrzeć na 2011 z perspektywy miejskiej aktywistki, był to rok poszerzenia pola i radykalizacji miejskich działań, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Z miejskim fermentem mamy do czynienia już od kilku lat, ale wcześniej koncentrował się on głównie na dyskusjach, które pozwalały uwspólniać i popularyzować wiedzę o mieście oraz integrowały środowisko aktywistek i aktywistów. Rzadko jednak przekładały się one na realne zmiany.

Walka, jeśli się toczyła, to o sztukę w przestrzeni publicznej, prawo do spędzania czasu w klubokawiarniach czy obecność małej architektury. Działań było coraz więcej, ale sprowadzały się one w większości do punktowych interwencji i mniej lub bardziej udanej współpracy aktywistek i aktywistów z lokalnymi władzami. Mimo że mowa była o „prawie do miasta”, większość działań dotyczyła dostępu do przestrzeni publicznej oraz jej jakości. Kwestie socjalne były mniej istotne niż estetyka przestrzeni.

W 2011 roku walka o prawo do miasta się zintensyfikowała. Rozpoczęła się współpraca pomiędzy miastami (a nie tylko, jak dotychczas, między lokalnymi grupami). Zmienił się również stosunek do poszczególnych tematów oraz punkty odniesienia. Z wielu inicjatyw, jakie się odbyły, za najważniejsze można uznać Kongres Ruchów Miejskich, wprowadzanie elementów budżetu partycypacyjnego w wielu miastach, zmiany w Prawie o ruchu drogowym dotyczące rowerów oraz szerokie zainteresowanie kwestią mieszkaniową.

Kongres Ruchów Miejskich

Kongres Ruchów Miejskich zorganizowany przez stowarzyszenie My-Poznaniacy odbył się w dniach 18-19 czerwca. Do Poznania przyjechało ponad sto członkiń i członków 48 organizacji zajmujących się szeroko rozumianą kwestią miejską, z mniejszych i większych miast. Wysoka frekwencja to niewątpliwy sukces organizatorów, którzy nie tylko czuli to, co wielu z nas  –  że kwestia miasta zaczyna znowu być polityczna – ale również dołożyli wszelkich starań, żebyśmy mogli się spotkać i dookreślić ramy politycznego działania. W czasie Kongresu zostały sformułowane tezy o mieście, które były wynikiem pracy dziewięciu zespołów.

W ciągu ostatnich kilku lat była to druga próba integracji środowiska miejskich aktywistek i aktywistów. Poprzednią były dwa zjazdy Wspólnej Przestrzeni, które odbyły się w 2009 roku*. Mimo że Kongres nie doprowadził do powstania nowego ciała opiniotwórczego, które by na bieżąco zabierało głos w miejskich dyskusjach (co może jeszcze nastąpi), to bez wątpienia miał nie lada znaczenie dla integracji środowiska i powstania platformy wymiany doświadczeń.

Efektem Kongresu było również przeniesienie dyskusji o kwestii miejskiej z poziomu samorządowego na poziom państwowy. Przedstawiciele i przedstawicielki Kongresu zorganizowali w kilkunastu miastach skaner wyborczy, który zawierał pytania koncentrujące się wokół trzech kluczowych ustaw: rewitalizacyjnej, o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym i o zwiększeniu udziału mieszkańców w samorządzie terytorialnym. Kandydaci i kandydatki do parlamentu byli pytani między innymi o to, czy zgadzają się, żeby mieszkańcy mieli ustawowo zapewnioną możliwość podejmowania wiążących decyzji w sprawie wydatków z budżetu miasta, czyli o potrzebę wprowadzenia budżetu partycypacyjnego. Inne pytania dotyczyły ułatwień w korzystaniu z referendum lokalnego poprzez obniżenie liczby podpisów oraz obniżenie progu frekwencji i rozumienia pojęcia „ład przestrzenny”  –  czy wspólna przestrzeń jest dobrem wspólnym i powinna podlegać ochronie prawnej, a może to rynek powinien być tu głównym narzędziem kontrolnym.

Kandydaci i kandydatki byli również pytani o znajomość Karty Lipskiej i konieczność przestrzegania jej założeń: zrównoważonego rozwoju miast i wzmacniania ich policentrycznej struktury. Ogłoszeniu wyników skanera towarzyszyły debaty z kandydatkami i kandydatami.

Budżet obywatelski

Budżet partycypacyjny od dawna był przedmiotem miejskich debat, ale dopiero w tym roku przestał być ciekawym, choć utopijnym rozwiązaniem, kojarzonym z odległym Porto Alegre i wszedł do zestawu dostępnych narzędzi, za pomocą których mieszkanki i mieszkańcy miast mogą mieć realny wpływ na miejskie wydatki. Elementy budżetu partycypacyjnego zostały przyjęte w Sopocie i w Łodzi. Podobne rozwiązanie zapowiadają na przyszły rok również radni Opola.

Eksperymenty z budżetem partycypacyjnym (nazywanym również „obywatelskim”) dotyczą na razie niewielkich sum w skali budżetu miasta, ale bez wątpienia są przełomem: znoszą antagonizm my (mieszkanki i mieszkańcy) – oni (władza). Budżet partycypacyjny to narzędzie, które najwyraźniej pokazuje, że władza to my, mieszkanki i mieszkańcy, że to nasze miasto, nasz budżet, o którym mamy prawo wspólnie decydować.

Pojawienie się budżetu partycypacyjnego sprawia, że inaczej zaczyna się myśleć również o innych zasobach miejskich: publicznych parkach, skwerach czy lokalach, które – jak niedawno zamknięty (a potem ponownie na kilka godzin otwarty podczas społecznej akcji) Bar Prasowy – są zasobem komunalnym, więc wspólnym. Z tej perspektywy władze miasta nie są właścicielami nieruchomości, którymi mogą dowolnie dysponować, ale zarządcą, zobligowanym brać pod uwagę opinię społeczną.

Więcej praw dla rowerzystów

Przełomem w tym roku były również zmiany w Prawie o ruchu drogowym. Wprowadzono nowe rozwiązania i zlikwidowano liczne absurdy. Od połowy maja wolno między innymi wyprzedzać powoli jadące samochody z prawej strony (a nie, jak wcześniej, z prawej strony jedynie omijać te stojące, np. na czerwonym świetle), jeśli widoczność jest dostateczna i jest miejsce. Można również jechać środkiem pasa ruchu na skrzyżowaniu, tak aby samochody nie wyprzedzały nas w obrębie pasa ruchu i nie zajeżdżały nam drogi, jechać obok innego rowerzysty, jeśli nie utrudnia to poruszania się innym uczestnikom ruchu (ważne np. dla kolarzy trenujących jazdę w peletonie – dziś grozi za to pięćdziesiąt złotych mandatu) oraz zatrzymywać się na wlocie skrzyżowania w śluzie rowerowej obok innych rowerzystów.

Dopuszczono do ruchu przyczepki ciągnięte przez rower i zalegalizowano obecność rowerów na chodniku – można po nim jechać też w innych niż wcześniej dopuszczane sytuacjach (oblodzenie, ulewny deszcz, silna mgła). Trzeba jednak pamiętać, że rowerzyści i rowerzystki jadący po chodniku mają obowiązek ustępować pierwszeństwa pieszym.

W coraz większej liczbie miast wprowadza się systematycznie ułatwienia dla ruchu rowerowego. Pod koniec roku powstała na przykład sieć kontrapasów na poznańskich Jeżycach. Widać również coraz więcej ścieżek rowerowych.  

Kwestia mieszkaniowa

Pewnie najważniejszym tematem 2011 roku jest kwestia mieszkaniowa i prawa lokatorek i lokatorów. W miastach przyśpieszył proces reprywatyzacji i wyprzedawania kamienic czynszowych wraz z lokatorkami i lokatorami, nasiliły się eksmisje na bruk i podpalenia budynków. Wszystkimi wstrząsnęła śmierć działaczki ruchu lokatorskiego Jolanty Brzeskiej, której zwęglone działo znaleziono na początku marca w Lesie Kabackim. Mimo że przez wiele miesięcy ciało Brzeskiej leżało w Zakładzie Medycyny Sądowej, nie udało się znaleźć przyczyn jej śmierci. Przeciągające się postępowanie sprawiło, że dopiero po dziesięciu miesiącach będzie możliwe pochowanie Jolanty Brzeskiej. Pogrzeb połączony z marszem milczenia odbędzie się 3 stycznia 2012 roku.

Jolanta Brzeska nie jest jedyną ofiarą ataków, także inni lokatorzy i lokatorki są zastraszani. W grudniu przez warszawską Pragę przetoczyła się fala pożarów, które dotknęły zreprywatyzowane kamienice. Brak reakcji ze strony władz doprowadził do powołania „Brygad Okrzejówek”, ochotniczej straży lokatorskiej, która ma chronić zagrożone kamienice.

Nasilają się też eksmisje z lokali komunalnych. Niechlubną sławą okrył się szczególnie poznański Zarząd Komunalnych Zasobów Mieszkaniowych i jego dyrektor Jarosław Pucek, który w sierpniu planował eksmisję około 650 osób. Mimo że eksmitowani są przenoszeni początkowo do burs i hoteli, miasto opłaca im czynsz tylko przez miesiąc. Potem muszą radzić sobie sami. Są więc to w praktyce eksmisje na bruk. Kontrowersje dotyczyły również tego, że ZKZL nie sprawdził, kim są osoby z wyrokami eksmisyjnymi. Okazało się, że są wśród nich matki z niepełnosprawnymi dziećmi i osoby już nieżyjące.

Brak polityki mieszkaniowej doprowadził również do tego, że powrócił pomysł na stawianie osiedli kontenerowych. Mimo fali protestów w przyszłym roku w Poznaniu stanie dziesięć kontenerów. Do podobnego rozwiązania szykują się również władze Łodzi. Powszechnie wiadomo, że kontenery się nie sprawdzają: jak pokazuje choćby przykład Sosnowca, zmieniają życie lokatorów w koszmar i podnoszą znacznie koszta utrzymania. Są też niszczone, rozkładane na części, a następnie sprzedawane – jak w latach 90. w Łodzi.

Brakiem polityki mieszkaniowej zaczynają się interesować nie tylko osoby zagrożone eksmisjami, anarchiści i media, ale również klasa średnia. Kwestia mieszkaniowa była jednym z czterech głównych tematów tegorocznego festiwalu „Warszawa w Budowie”. W ramach powołanego na WWB think-tanku mieszkaniowego został napisany Manifest Nowej Polityki Mieszkaniowej, którego celem jest uświadomienie, że ten problem dotyka większości z nas, bowiem aż 60% Polaków nie stać na własne mieszkanie. Autorzy i autorki manifestu – tak jak protestujący przeciwko eksmisjom anarchiści – podkreślają, że mieszkanie jest prawem, nie towarem i że każdy człowiek ma prawo do mieszkania w godziwych warunkach. Przypominają, że polityka mieszkaniowa powinna być priorytetem państwa, domagają się długoterminowej polityki w tej kwestii oraz obniżania kosztów utrzymania mieszkań. Proponują tworzenie wspólnot sąsiedzkich oraz wspieranie mikrospółdzielni.

Coraz większe zainteresowanie kwestią mieszkaniową daje nadzieję, że z czasem poparcie społeczne będzie na tyle silne, iż uda się wymusić na władzach respektowanie praw lokatorek i lokatorów.

Co w 2012?

2011 był rokiem radykalizacji postaw i zwróceniu się środowiska miejskich aktywistek i aktywistów w stronę kwestii socjalnych. Stało się oczywiste, że nie można mówić o dobrym mieście, jeśli nie zadba się o podstawowe potrzeby (mieszkanie, dostęp do taniego jedzenia) różnych grup społecznych. Jest jednak wiele jeszcze do zrobienia.

Rok 2012 zapowiada się więc równie ciekawie. Poza tematami podjętymi w tym roku czeka nas praca nad wprowadzeniem ustawy rewitalizacyjnej i towarzyszącego jej ograniczenia prawa do swobodnego korzystania z własności prywatnej; dalsze włączanie mieszkanek i mieszkańców do procesu decydowania o mieście, zarówno poprzez budżet obywatelski, jak i wzmacnianie rad osiedli oraz lokalnych stowarzyszeń, tak aby mogły mieć realny wpływ na wybór najemców lokali komunalnych. A także walka o zielone przestrzeni miejskie, aby nie były traktowane jako potencjalne obszary inwestycyjne.

Walka o sprawiedliwe miasto trwa!

* I Zjazd Wspólnej Przestrzeni odbył się 25 maja w Łodzi. Wzięło w nim udział 16 osób, 6 miast, 10 podmiotów. II Zjazd odbył się w Lublinie w dniach 23 – 24 października 2009.