Bez odpowiedzi

1 marca na Nabielaka 9 w Warszawie będzie zawsze taki sam, będzie dniem smutku i jednocześnie dniem hańby dla miasta, kraju oraz jego organów. Nie jest przesadą pisać o tym takimi słowami, już cztery lata mija, od kiedy nie żyje Jolanta Brzeska. Nie ma dziś wątpliwości, że została zamordowana, ale kto za tym stał i czemu to zrobiono mówi się głośno od 2011 roku, ale nikomu nie postawiono zarzutów. Policja oraz prokuratura zrobiły wszystko, aby przez pierwsze dni, tygodnie, miesiące sprawa stała w martwym punkcie.

 

Prezentowano ją w pierw, jako samobójstwo, tragedie bez udziału osób trzecich, dopiero później uznano za fakt jej zamordowanie. To jednak nie posunęło sprawy do przodu, wręcz przeciwnie w 2013 roku sprawę umorzono, sprawców nie wykryto. Mieszkanie w kamienicy numer 9 przy ulicy Ludwika Nabielaka, w którym całe życie spędziła Jolanta Brzeska życie poszło na sprzedaż. Panowie Hubert Massalski oraz Marek Mosakowski, to najwięksi na razie wygrani w tej sprawie, przegrani to my wszyscy, ponieważ Jola Brzeska walczyła nie tylko o swoją sprawę, lecz o każdego z nas z osobna i całości, jako mieszkańców stolicy. Dwaj panowie M. mogą być radzi z dalszego procesu odzyskiwania w Warszawie, na to, na co mają ochotę. Natomiast sprawą Joli Brzeskiej, która z nimi walczyła stoi w miejscu. Jest to oczywista, oczywistość polska, że zwykłego obywatela nawet po śmierci państwo będzie się traktowało gorzej niż tego, który stoi wyżej od niego. Mossakowski oraz Massalski mają środki finansowe, aby się wymigać od odpowiedzialności. A gdyby to Jola Brzeska z członkami WSL-u podjechała pod domy obydwu, wyciągnęła ich do samochodu i na finale spaliła żywcem w Lesie Kabackim. Od razu policja zareagowałaby, aresztując ją na długie miesiące, a prokuratura szybko otwarłaby śledztwo, w mediach panowałoby pełne oburzenie, że działaczka lokatorska sama wymierzyła sprawiedliwość kamienicznikom, zamiast szukać rozstrzygnięcia swojej sprawy w polskim systemie sprawiedliwości. Po swojej śmierci Jola Brzeska takiej sprawiedliwości się nie może doczekać od polskiej Temidy. 1 marca wszyscy znający ją, przyjaciele, rodzina i także te osoby, które nie miały z nią styczności, a sprawa, o którą walczyła jest im bliska spotkają się pod jej domem na Nabielaka 9. Walka o prawdę, co się stało przed czterema laty trwa prawdę, którą powinniśmy poznać wszyscy. Gorzej jest, gdy żyjemy w kłamstwie, mówiąc sobie, że taką mamy rzeczywistość. To nie jest nasza rzeczywistości, ją narzucają nam odgórnie inni, którzy każdego dnia zatruwają nam nasze życie i do których zaliczają się również sprawcy tego, że nie ma już wśród nas Joli Brzeskiej.