Skłot „Syrena” kontra warszawski ratusz

 

Nie lubią władze miasta stołecznego Warszawy, skłotu „Syrena”, oj nie lubią! Trudno by mogło być inaczej, gdy członkowie kolektywu „Syrena” oraz działacze Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów (mający na „Syrenie”, co wtorek dyżury prawne dla poszkodowanych lokatorów np. przez dziką reprywatyzację), przypominają nieustanie na czyją rzecz owe stołeczne władze działają, a na pewno nie na rzecz większości mieszkańców miasta. Nic dziwnego, że władze stolicy postanowiły kolejny raz rozprawić się z „Syreną”, wykorzystując MPWiK (Miejskie Przedsiębiorstwo Wód i Kanalizacji) w celu odcięcia mieszkańców kamienicy przy Wilczej 30 całkowicie od dostępu do wody. Działania MPWiK były bezprawne, od których mieszkańcy kamienicy odwołali się pisemnie w wodociągach miejskich, sprawa jest nadal rozpatrywana. Nie zapobiegło to przybyciu dziś około godziny 7.00 nad ranem ekipy z warszawskich wodociągów przy asyście policji oraz straży miejskiej, która próbowała odciąć kamienicę przy Wilczej 30 od wody. Podczas negocjacji członków kolektywu z policją, strażą miejską oraz urzędnikami MPWiK, doszło do nieprzyjemnego incydentu, jedna z obecnych tam osób (członkiń kolektywu) została zaatakowana podczas kamerowania przez członka zarządu warszawskich wodociągów, który uszkodził kamerę, jedyne źródło utrzymania nagrywającej całe zdarzenie członkini kolektywu „Syrena”. Jest rzecz o tyle skandaliczna, że obecni tam funkcjonariusze policji nie zareagowali, na ewidentne łamanie prawa ze strony urzędnika i osoby publicznej, której wizerunek nie jest chroniony z racji wykonywania swojej pracy na rzecz miasta. Niestety urzędnicy miejscy wolą być anonimowi, gdyż nie chcą być kojarzeni, jako osoby realizujące w terenie antyspołeczną politykę warszawskiego ratusza. Wielu przypadkach są osoby pochodzące z nadania politycznych koterii, nazywanych partiami, nieznający się na rzeczach, które „wykonują”, jako urzędnicy miejscy. Są za to „klientami” biznesmenów, których kaprysy nader chętnie wykonują. Kamienica przy Wilczej 30, to klasyczny przykład dzikiej reprywatyzacji, budynek został celowo zadłużony w miejskich wodociągach, a koszty tego zostały rzucone na obecnych lokatorów. Dziś mieliśmy kolejną nieudaną na szczęście próbę wyegzekwowania go przez przedstawicieli MPWiK na skłocie „Syrena”.