Wciąż brak społecznej polityki mieszkaniowej. Opinia WSL

WSL negatywnie opiniuje projekt “Wieloletniego Programu Gospodarowania Mieszkaniowym Zasobem m.st. Warszawy na lata 2018-2022”.

Przedstawiony projekt stanowi pewien postęp względem otwarcie antyspołecznych Programów na lata 2008-2012 i 2013-2017. Zarazem, nowy projekt wciąż nie naprawia wielu negatywnych społecznie efektów poprzednich Programów, niewłaściwie rozpoznaje szereg palących problemów w sferze polityki mieszkaniowej w najbliższych czterech latach, a część jego zapisów proponuje wprost szkodliwe rozwiązania.

I Wielkość zasobu mieszkaniowego
1. Niewystarczający wzrost zasobu

Projekt Programu zawiera w końcu słuszną diagnozę problemu zmniejszania się zasobu mieszkań komunalnych i plan odwrócenia tego trendu. Jest pod tym względem spójny z przygotowanym przez Ratusz Programem Mieszkania 2030.Sanowi to znaczący postęp w stosunku do poprzednich planów, które jako główny sukces określały zahamowanie tempa zmniejszania się zasobu mieszkań komunalnych. Po raz pierwszy przeprowadzono też w programie analizę przyczyn dla których zwiększa się liczba osób oczekujących na lokale komunalne, podając jako jedną z przyczyn zmniejszanie się zasobu dostępnych lokali znajdujących się w gestii miasta. Program podobnie jak Program Mieszkania 2030 zakłada zwiększanie zasobu mieszkań znajdujących się w gestii miasta, jednak dopiero po roku 2019.

Zaniepokojenie WSL budzi prognozowana skala tego wzrostu. Wynika z niej, że w latach 2017-2022 liczba mieszkań komunalnych i socjalnych wzrośnie o 589 mieszkań (z 81 455 do 82 044). Jest to niezwykle mały wzrost, mając na uwadze, że w ostatnich 4 latach zasób miejski kurczył się o ponad 1050 mieszkań w skali rocznej (w sumie 4 188), zgodnie z założeniami Programu w 2013-2017. Tak niewielka skala poszerzenia zasobu nie jest w stanie odwrócić niekorzystnych zjawisk wynikających z głodu mieszkaniowego, ani zaspokoić najbardziej palących potrzeb, jakie przewiduje prognozowany wzrost liczby osób oczekujących na lokale socjalne i komunalne.

Ponadto zawarte w prognozie dane stoją w sprzeczności z założeniami zawartymi w Programie Mieszkania 2030. Program ten zakłada bowiem, że ”Do 2030 roku zasób miejskich mieszkań zwiększy się do 100 tysięcy lokali” (str. 61 Programu Mieszkania 2030). Wydaje się nam nieprawdopodobne, aby w latach 2022-2030 ratusz był zdolny zrealizować ogromny projekt budowy, czy pozyskania w inny sposób niemal 18 tysięcy lokali komunalnych i socjalnych.

2. Komercjalizacja zasobu i korzystanie ze spekulacyjnych cen wynajmu mieszkań

W opisanej wyżej sprzeczności dużą obawę WSL budzi nowy sposób użycia terminu ”miejski zasób mieszkaniowy” oraz występujące w Programie Mieszkania 2030 ”mieszkania miejskie”. Towarzyszy temu poszerzenie definicji tych terminów o tak zwany „Segment D” tak w projekcie Programu jak i w M2030. Zasób z kategorii D jest określony w sposób nieprecyzyjny. Projekt zakład iż „Miasto w ramach segmentu D otwarte jest również na współpracę z partnerami prywatnymi oraz wszelkie rozwiązania, w oparciu o które będzie można realizować budowę mieszkań o umiarkowanym czynszu” – jest to w naszej opinii kolejna luka umożliwiająca prowadzenie komercjalizacji miejskiego zasobu mieszkaniowego. Umożliwi to szereg antyspołecznych rozwiązań:

– transfer publicznych pieniędzy do prywatnych spółek
– zarabianie na spekulacyjnych cenach wynajmu mieszkań
– wprowadzanie rozwiązań komercyjnych do zarządzania miejskim zasobem mieszkaniowym, na przykład poprzez podnajmowanie mieszkań prywatnych, czy wprowadzanie prywatnego zarządu nad częścią zasobu.

Takie rozwiązanie nie jest korzystne z punktu widzenia lokatorów, ponieważ znacznie ogranicza możliwość prowadzenia przez miasto skutecznej oraz prospołecznej polityki mieszkaniowej. Według WSL istnieje ryzyko, że władze używają jej tu intencjonalnie i większość budowanych lokali będzie przeznaczona nie dla ubogich pracujących, emerytów i bezrobotnych, a dla osób majętnych. Już dziś liczba mieszkań komunalnych jest tak mała, że stawia to pod znakiem zapytania w ogóle możliwość prowadzenia polityki mieszkaniowej przez samorząd. Po wprowadzeniu oferty bliskiej komercyjnej i coraz większym skupieniu się na ofercie komercyjnej mieszkań, praca ratusza jeszcze bardziej zbliży się do charakteru działań prywatnej firmy. Władze m. st. Warszawy nastawiają się coraz bardziej na zysk, zamiast odpowiadać na potrzeby mieszkaniowe osób wykluczanych przez wolny rynek. Podczas gdy rolą samorządów powinno być niwelowanie nierówności społecznych i negatywnych efektów neoliberalnej polityki nastawionej, ratusz – wprowadzając „Segment D” – pragnie z tych nierówności otwarcie korzystać.

II Stan wyposażenia zasobu, a ubóstwo energetyczne lokatorów

Co czwarta rodzina lokatorska nie ma dostępu do miejskiej sieci ciepłowniczej – to 19 462 mieszkań, w tym ponad 60 procent osób z lokali socjalnych. Trzy czwarte z tej liczby (15 589) to lokale w budynkach należących w stu procentach do miasta. W takich dzielnicach jak Włochy ponad dwie trzecie mieszkań komunalnych i socjalnych nie posiada centralnego ogrzewania i ciepłej wody (powyższe dane za Biurem Polityki Lokalowej: pismo z dnia 10.10.2017, korespondencja z WSL/Syreną).

Według danych Wieloletniego Programu na lata 2018-2022, w lokalach pozbawionych centralnego ogrzewania lokatorzy najczęściej mają dostęp do najdroższej metody ogrzewania: prądu. Dogrzewanie się energią elektryczną jest 5 razy częstsze niż węglem, drewnem lub gazem z butli i 8 razy częstsze niż gazem ziemnym. Mimo że palenie w kozie / piecu kaflowym jest najtańszą metodą poza ogrzewaniem centralnym, jest ona niezwykle rzadko dostępna ponieważ w wielu starych kamienicach zatkano przewody kominowe i zmodyfikowano stare piece kaflowe na opcję ogrzewania prądem (grzałki elektryczne).

Najbiedniejsi są więc zmuszeni aby płacić za ogrzewanie najwięcej. Ze względu na bardzo wysokie ceny prądu, w lokalach komunalnych pozbawionych CO realne czynsze zimą wzrastają nawet o 300 proc., a w lokalach socjalnych – do 1600 proc.

W Programie na lata 2013-2017 warszawski ratusz oszacował możliwość podłączenia 60 procent lokali do centralnego ogrzewania i zobowiązał się do podłączenia centralnego ciepła dla 3622 lokali, co stanowi odpowiednio 4,4 proc. ogółu publicznego zasobu mieszkaniowego i 12,8 proc. mieszkań w budynkach należących do miasta w całości. Autorzy projektu Programu na lata 2018-2022 zadeklarowali w tym okresie podłączenie 3258 lokali (11 proc. mieszkań w budynków miejskich).

Skala poszerzania dostępu do CO jest dramatycznie niewystarczająca tak wobec palących potrzeb mieszkańców jak w świetle dużo większych możliwości technicznych. Niepokojący jest także fakt, że w poprzednich latach ratusz wyzbywał się swoich budynków w podobnym tempie, jak podłączał je do CO: w latach 2013-2017 liczba budynków bez CO zmniejszyła się o 189 (spośród 1491 kamienic). Jednocześnie ratusz pozbył się w tych latach 154 budynków 100 proc. miejskich przez wyburzenia i prywatyzację. W tym świetle niepokoją niezadowalające plany remontowe na lata 2018-2022, a zwłaszcza rozbieżność między zapotrzebowaniem, a planami remontów kapitalnych – odpowiednio 153 i 101. Oznacza to możliwość utraty części zasobu mieszkaniowego ze względu na jego stan techniczny.

W latach 2018-2022 dziesiątki tysięcy warszawskich lokatorów będą wpychane w ubóstwo energetyczne. Ratusz kompletnie ignoruje materialne i społeczne efekty tego ubóstwa, nie analizuje np. jak choroby w wyniku niedogrzania przekładają się na wykluczenie z pracy, nauki, w końcu – na zadłużenie mieszkania z gminy itd. Wydaje się wręcz, że intencją ratusza jest tu pomijanie całej tej problematyki, aby sprawniej szkalować uboższych lokatorów jako “cwaniaków, darmozjadów, alkoholików” i stosować politykę “twardej pięści”, bezwzględną windykację długu i kryminalizację ubóstwa, które ten sam ratusz wytwarza.

Jedyną propozycją materialnej ulgi w Programie 2018-2022 jest oferta obniżki czynszu o 20 proc. w lokalach komunalnych bez CO od 2018 roku (wobec lokali socjalnych władze nie zaplanowały żadnej polityki naprawczej). Tymczasem koszty ogrzewania bez CO wielokrotnie przewyższają czynsze. Powyższe propozycje uznajemy więc za mocno niewystarczające. WSL domaga się przeznaczenia znacznie większych środków na poszerzenie dostępu lokatorów do centralnego ogrzewania w lokalach socjalnych i komunalnych. Do czasu, aż cały zasób miejski nie będzie podłączony do CO, domagamy się dopłat wyrównawczych dla lokatorów skazanych na ogrzewanie prądem. Aby zdrowie lokatorów nie było dodatkowo narażone na efekty smogu, należy zagwarantować, że poziom opłat za ogrzewanie prądem nie będzie przewyższał kosztów grzania węglem/drewnem. Tylko takie kroki zapobiegną ryzyku zadłużenia, utraty zdrowia, czy wręcz biologicznego wyniszczania dużej części lokatorów.

III Dramatyczne zadłużenie
(jako wynik zapisów Programu na lata 2008-2012)

Jednym z najbardziej palących kwestii w zasobie mieszkaniowym m.st. Warszawy jest dramatyczne zadłużenie lokatorów, niespotykane w skali wszystkich polskich miast. Organizacje lokatorskie od niemal dekady alarmują, że ten wyjątkowy w kraju problem został wygenerowany przez anty-społeczną politykę ratusza, wprowadzoną w Wieloletnim Programie na lata 2008-2012. Zaplanowane tam drastyczne podwyżki i aplikowanie czynszu karnego najuboższym lokatorom doprowadziło do społecznej katastrofy. Do krytycznej analizy WSL przychyliły się także państwowe organy, w tym Rzecznik Praw Obywatelskich. Głos RPO, tak jak grup lokatorskich, jest systematycznie ignorowany (RPO w końcu podał ratusz do sądu). Zdaniem WSL i Rzecznika sięgające około 450 milionów zł zadłużenie lokatorów w ratuszu ma źródła nieetyczne, nielegalne i jest w dużej mierze przedawnione. Dotychczasowe programy ‘oddłużenia lokatorów’ za darmową pracę lub uznanie sztucznego długu i jego częściową spłatę okazały się nieskuteczne w 90 procentach przypadków. Dług ma ponadto negatywny wpływ na cały zasób mieszkaniowy ratusza. Jako element szerszej anty-społecznej polityki przyczynia się do transferu środków z biedniejszych warstw społecznych w stronę bardziej zamożnych: wzrost wpływów z dramatycznego zadłużenia przejadły na przykład wypłaty „rekompensat finansowych” dla garstki elit w ramach reprywatyzacji.

Program na lata 2018-2022 ignoruje powyższy problem i kontynuuje politykę unikania odpowiedzialności za potężny dramat dziesiątek tysięcy lokatorów. WSL konsekwentnie domaga się odejścia od skompromitowanych programów „pracy za dług” i „częściowej spłaty”. W zamian należy unieważnić zadłużenie wynikające z błędnej polityki ratusza, oddać lokatorom fundusze ściągnięte z tytułu spłaty sztucznych długów. Władze muszą wziąć odpowiedzialność za swoje błędy tak w zapisach dotyczących restrukturyzacji długu, jak w samym Programie 2018-2022 – kontynuacji programu z 2008 roku, który zainicjował opisaną tu spiralę długu wśród lokatorów.

Antoni Wiesztort, Piotr Ciszewski // Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów