DOŚĆ ZACISKANIA NIESWOJEGO PASA

Tematem przewodnim władz Warszawy od 1990 roku był transfer kapitału w ręce garstki elit, kosztem najuboższych. W ramach reprywatyzacji przekazano już ponad 4 tysiące nieruchomości na rzecz krezusów. Odebrano nam społeczny majątek warty nawet 40 miliardów złotych, a niczym wisienkę na torcie przekazano elitom parę miliardów w gotówce na fortuny w ramach tak zwanych „rekompensat”. Najbardziej poszkodowaną grupą w tym epokowym procesie grabieży stali się lokatorzy. To zaciskając pasy tych dziesiątków tysięcy ludzi – nisko opłacanych pracowników najemnych, emerytów, osób ubogich – rozpasano jeden procent społeczeństwa. Nie ma żadnych wątpliwości, że ratusz odpowiada za ten kryzys, tak jak nie da się ukryć że wierchuszka ratusza też się na nim wzbogaciła. Dlatego kiedy z ust radnych Warszawy – a co czwarty z nich jest milionerem – słychać dziś: „nie ma pieniędzy na naprawę krzywd lokatorów”, trzeba odpowiedzieć: albo się znajdą, albo weźmiemy je z waszych kont.

Musimy przyznać, że skala krzywd lokatorskich w wyniku anty-społecznej polityki ratusza jest ogromna – i takie powinny się znaleźć środki na ich reparację. Władze same uznają dziś, że należy przeznaczyć więcej pieniędzy na politykę mieszkaniową. Jednak w praktyce ich plany kompletnie nie uwzględniają skali problemu. Poniżej więc w skrócie przedstawiamy władzom rachunek:

ZA CO MUSICIE ZAPŁACIĆ

1. Dziesiątki tysięcy lokatorów przejętych wbrew ich woli płaci „rynkowe”, tj. spekulacyjne czynsze, choć to ratusz wepchnął nas w taki dramat. To NIE NASZ DŁUG: NALEŻĄ NAM SIĘ REKOMPENSATY Z KASY MIASTA. Podobnie, nawet lokatorzy mieszkań komunalnych, w wyniku drastycznych podwyżek czynszów i tzw. czynszu karnego, tj. „podatku od biedy”, wpadli w niespotykaną w kraju spiralę zadłużenia. Ta kula u nogi warta jest dziś niemal pół miliarda złotych. Ratusz przejadł zaś wszystkie „zyski” z podwyżek czynszów na reprywatyzację, tj. transfer dla elity. RPO Bodnar potwierdził obawy WSL, że polityka zadłużania ubogich przez ratusz była nielegalna, a programy „oddłużenia” – bezskuteczne. Pozostaje UNIEWAŻNIĆ SZTUCZNY DŁUG.

2. Zreprywatyzowanym jak worki kartofli ludziom należy się gwarancja natychmiastowego powrotu do zasobu gminy. Tymczasem ratusz zwleka ze wsparciem mieszkaniowym, aż przejęci lokatorzy wpadną w długi. To niemoralna i anty-społeczna polityka, jednak ratusz stosuje ją bo wie, że w innym wypadku musiałby zrobić to, czego się domagamy: ODTWORZYĆ I POSZERZYĆ ZASÓB MIESZKAŃ KOMUNALNYCH

3. Większość najbiedniejszych lokatorów zmuszona jest płacić najwięcej za ogrzewanie mieszkań zaniedbanych przez ratusz. Pośród rosnących jak grzyby po deszczu elitarnych „szklanych domów”, ponad 20 tysięcy rodzin latami nie miała i nie ma dostępu do ogrzewania centralnego. Koszty ogrzewania prądem są 3, a nawet 4-krotnie wyższe niż CO i sięgają nawet 1 tysiąca złotych miesięcznie. Tymczasem maksymalne dochody aby uzyskać lokal socjalny wynoszą właśnie niewiele ponad 1 tysiąc złotych… . Ta kompletnie absurdalna, anty-społeczna reguła sprawia, że „mieszkalnictwo socjalne” jest fikcją – bez CO koszty utrzymania lokalu wzrastają nawet o 1000%. Najbiedniejsi muszą wybierać między lekami, jedzeniem, czynszem, a grzaniem w zimę. Ratusz dosłownie wpycha ich w ryzyko biologicznego wyniszczenia, bądź w kryminalizację, jeśli dla przeżycia podłączają się do prądu „na lewo”. Największym oszustem jest tu jednak bezkarny ratusz. W ramach iluzji „pomocy” oferuje takim lokatorom komunalnym 15 – 20 % zniżki z czynszu, a socjalnym – nic. Dosyć tego! Jeśli ratusz w XXI wieku nie jest w stanie zapewnić wszystkim centralnego ogrzewania, wszystkim NALEŻĄ SIĘ DOPŁATY WYRÓWNAWCZE ZA GRZANIE PRĄDEM.

Zapraszamy wszystkich do wsparcia naszej walki o godne życie bez wyzysku.
Dołączcie do naszego protestu w czwartek 16.11 od godz. 16:00 w Pałacu Kultury (4. piętro).
Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów