Kto rządzi tym miastem?! Znieść fikcyjne roszczenia!

Kolejna wielka kompromitacja ratusza na tle reprywatyzacji. Pod naciskiem WSL i lokatorów Mińskiej 33 władze podjęły decyzję o wykreśleniu fikcyjnych roszczeń do tej kamienicy. Jednak… ‘zapomniały’ opublikować ją w Biuletynie Informacji Publicznej. Dziś autorzy tej decyzji sami podważają jej istnienie, mimo że przed usunięciem z jej Facebooka ratusza, WSL i innym grupom udało się skopiować dokument podpisany z upoważnienia Prezydent Warszawy… Skandal nagłośniło Miasto Jest Nasze.

Jak władze dbają o publiczny majątek i lokatorów? Przypadek Mińskiej 33 (i sąsiednich budynków o tej samej sytuacji) nie budzi wątpliwości: fałszywe roszczenia, fikcyjna spółka, aresztowani pełnomocnicy ‘spadkobierców’, a teraz – decyzja ratusza o likwidacji roszczeń, która… z tajemniczych powodów zniknęła i rzekomo trafiła do zamrażarki jako ‘projekt’. Żądamy zakończenia tej farsy: niezwłocznie opublikować ponownie decyzję podpisaną przez prezydent i dyrektorów Biura Spraw Dekretowych!

Przypomnijmy: lokatorzy Mińskiej, wraz z całą Pragą Południe, podjęli walkę z drastycznymi kosztami ogrzewania, o podłączenie do sieci ciepłowniczej. Burmistrz Żbikowski zasłaniał swoją bierność istnieniem roszczeń do Mińskiej 33. Szkopuł w tym, że fikcyjna, reaktywowana spółka „Pocisk”, która wysunęła roszczenia do Mińskiej została już pięć lat wcześniej wykreślona z KRS… Mało tego, pełnomocnik ‘spadkobiercy’ Robert N. siedzi dziś w areszcie z zarzutami podobnych malwersacji. WSL i lokatorzy z Mińskiej 33 postanowili ujawnić ten skandal – w niecały miesiąc po protestach ratusz opublikował w końcu „Decyzję nr 8 SD /2018: umorzyć postępowanie jako bezprzedmiotowe”. Decyzję uwalniająca Mińską 33 od roszczeń podpisał w imieniu Prezydent Dyrektor Biura Spraw Dekretowych Piotr Rodkiewicz, widnieją na nim pieczątki i podpisy wiceszefa Wydziału Spraw Dekretowych, Radcy Prawnego i Głównego Specjalisty. Informację o takiej decyzji ratusz zamieścił na swej facebookowej stronie “Reprywatyzacja – Fakty”. Jednak, jak zwróciło uwagę Miasto Jest Nasze, obok strony poświęconej PR ratusz pominął oficjalną drogę: publikację decyzji w Biuletynie Informacji Publicznej. Mało tego, w odpowiedzi na zapytanie MJN, wicedyrektor BSD Robert Krukar miał przyznać: „decyzja została omyłkowo opublikowana na fb i już została usunięta (de facto był to projekt decyzji, a nie decyzja)”.

Informację, że opatrzona pieczątkami i podpisami dyrektorów Biura Spraw Dekretowych w imieniu samej Prezydent Warszawy decyzja była jednak „de facto projektem” odbieramy jako próbę manipulacji. Okazuje się, że władze wciąż z nieznanych powodów nie mogą podjąć ostatecznej decyzji (którą jednak podpisały) w sprawie tak rażąco sfingowanych roszczeń, wysuniętych przez wykreśloną z KRS fikcyjną spółkę, której pełnomocnikiem jest człowiek przebywający w areszcie za przekręty tej samej rangi. Wieloletnia zwłoka ratusza w sprawie Mińskiej 33 jest niedopuszczalna, a zdumiewające zachowanie urzędników Biura Spraw Dekretowych przywodzi na myśl skompromitowaną politykę jego poprzednika, Biura Gospodarowania Nieruchomościami. BGN zostało zlikwidowane po wieloletniej serii decyzji podejmowanych jawnie na szkodę lokatorów i społecznego interesu. Likwidacja tego Biura miała przynieść realną zmianę w podejściu do budynków zamieszkałych przez lokatorów. Przypadek Mińskiej 33 otwarcie temu przeczy.

Sama decyzja o wykreśleniu roszczeń do Mińskiej 33, którą dziś nieudolnie podważają jej twórcy, została opublikowana w ważnym momencie. Lokatorzy tego budynku są inicjatorami protestów na tle drastycznych kosztów ogrzewania w swojej dzielnicy. O likwidacji roszczeń dowiedzieli się tuż przed nadzwyczajną sesją nt. odpowiedzialności władz Pragi Południe za efekty wykluczenia energetycznego lokatorów. Tak jak publikacja decyzji na facebooku ratusza mogła posłużyć za próbę obłaskawienia i uciszenia lokatorów z Mińskiej 33, tak teraz podważeniem tej samej decyzji ratusz pragnie ukarać lokatorów za to że solidaryzują się i inspirują do walki innych mieszkańców Pragi i Warszawy w tym samym położeniu.

Takie metody kontroli niezadowolenia społecznego są nie tylko żenujące. Kolejny już raz w trakcie naszej zimowej kampanii daje się nam do zrozumienia, że liberalne elity wywodzące swój rodowód z „Solidarności” korzystają dziś z najgorszej tradycji sprawowania władzy w Polsce. Ekipa burmistrza Żbikowskiego czerpie wręcz z tej tradycji garściami – jego urzędnicy w radiu i telewizji tylko w ciągu zeszłego tygodnia dwa razy podszyli się pod „lokatorów” aby zakrzykiwać prawdziwe głosy protestu swoim „łubudubu, niech żyje prezes”. Mamy dosyć tej farsy – WSL walczy o podstawowe prawa i interesy lokatorów. Lokatorzy Mińskej 33 i reszty Warszawy kolejny raz walczą o fizyczne przetrwanie zimy, są wpychani w choroby i zadłużenie przez zabójcze koszty ogrzewania prądem. Ratusz musi podjąć zdecydowane działania dla wsparcia tych ludzi, zamiast zajmować się manipulacjami i tłumieniem ich słusznego niezadowolenia.