Jak wygrać z mrozem? Władza radzi: zbij termometr.

Władze Pragi Południe znalazły sposób na polepszenie statystyk dot. budynków bez centralnego.

Na wywalczonej przez lokatorów nadzwyczajnej sesji praskiej rady dzielnicy ujawniono, że władze planują sprzedać lub wyburzyć 187 mniejszych kamienic komunalnych na Pradze (do sześciu lokali). Co z ludźmi? WSL ostrzega: może ich czekać los podobny do wspomnianych budynków.

Miejsce byłych gruntów komunalnych już teraz zajmują plomby domów na kredyt. Że ratusz sprzyja deweloperom wiadomo nie od dziś – w ciągu dziesięciu lat liczba mieszkań gminy zmniejszyła się o 20 tysięcy – 15 tysięcy z nich to lokale komunalne, wg definicji o lepszym standardzie. Władze planują okroić nasz zasób z kolejnych 2 tysięcy mieszkań komunalnych w ciągu najbliższych 5 lat (zgodnie z „Wieloletnim Programem” na lata 2018-2022). Od dekad władze uznały że najlepszą metodą na likwidację problemu braku dostępu do sieci ciepłowniczej jest… likwidacja zasobu i wypychanie ludzi na wolny rynek. W praktyce, tej metody „na zbity termometr” ratusz używa częściej niż tego, co oczekują lokatorzy – krótszego oczekiwania na dostęp do lokali podłączonych do sieci ciepłowniczej. Jak często się to dzieje? W latach 2007-2015 ratusz zlikwidował sześć razy więcej mieszkań niż podłączył do CO (18 tysięcy vs. 3 tys.)…

Co więc czeka praskich lokatorów 187 likwidowanych kamienic?! Według członkini komisji mieszkaniowej w dzielnicy Praga Południe, radnej Mirosławy Terleckiej, mieszkańcy tej dzielnicy są dziś zmuszeni czekać w kolejce na lokal z gminy średnio dwa lata. Operacja przesiedlenia ponad stu rodzin ze stworzonego wcześniej getta przy ul. Dudziarskiej wydłuża tę kolejkę. Tymczasem wiele lokali popada w ruinę przez to że nikt w nich nie mieszka. Ludzie bez domów i domy bez ludzi – na tym sztucznym kryzysie tworzonym przez władze zarabiają właśnie deweloperzy.

Skoro urzędnicy z Pragi planowo nie inwestują w 187 małych zasiedlonych kamienic, nasuwa się pytanie – czemu zatem pakują do nich ludzi i pobierają czynsze?! Czemu ma służyć przydzielanie lokatorów do mieszkań skazanych na powolne rozpadanie się i przeznaczonych albo na sprzedaż/do rozbiórki?! Lokatorzy popadających w ruinę domów bez centralnego płacą więcej niż reszta i tracą zdrowie czekając na ewakuację, która nie nadchodzi. Edyta, pracująca matka dwójki dzieci, otrzymała przydział do takiej kamienicy przy ul. Zana 16. Administracja powiadomiła ją, że nie może używać sprzętów elektrycznych, „bo instalacja się pali”.. Ta sama administracja przekazała rodzinie Edyty… grzejniki elektryczne, bowiem dom nie ma centralnego… W zimę rachunki za ogrzewanie prądem mogą przekroczyć czynsz 20-krotnie… Edyta walczy z odnawiającym się grzybem i trzyma kciuki za każdy dzień mrozów, aby dzieci przetrwały chłód, a dom – nie spłonął.

Z wizyt terenowych WSL wynika, że szczególnie w takich małych budynkach toczy się walka na śmierć i życie z pleśnią, mrozem, awariami instalacji elektrycznych itd. Ratusz nie prowadzi żadnych statystyk i nie bada tematu zdrowia ludzi przydzielonych do takich domów. Politycy hołdują zasadzie „co z oczu to z serca”.

Jaka w tym logika? Podsumujmy: władza zdecydowała, że nie nigdy nie przeprowadzi kapitalnego remontu ani nie podłączy do sieci 187 budynków, a mimo to przydziela do nich ludzi, pobiera czynsze i skazuje na drastyczne opłaty za prąd dla firm energetycznych. W tym samym czasie stale obniża liczbę mieszkań komunalnych, przez co utrudnia ludziom zdobycie lepszego lokalu. Koniec końców, mieszkańcy Zana 16 i pozostałych mniejszych budynków są doprowadzani do stałej, powolnej utraty zdrowia (starsze dziecko Edyty już nabawiło się przewlekłego zapalenia górnych dróg oddechowych). Naliczanie niebotycznych opłat, straszenie eksmisją, oferowanie darmowej pracy za dług – może to brzmieć brutalnie, ale władze dzielnicy Praga Południe wyciskają ile można z tych ludzi i tych domów – aż do wyniszczenia jednych i drugich. Mówimy tu o mieszkańcach około tysiąca lokali, tj. około 2300 osób.

A co z pieniędzmi ze sprzedaży gruntów lub kamienic w prywatne ręce? Ile z tego pójdzie na budownictwo tanich mieszkań, walkę z drastycznymi kosztami ogrzewania, na doposażanie budynków do CO i remonty? Historia uczy, że nie powinniśmy mieć złudzeń – bez wyraźnego sprzeciwu, dotąd tych funduszy nie przeznaczano na wsparcie wychłodzonych, zadłużonych lokatorów.

Burmistrz Żbikowski zdradził w styczniu br., że Praga Południe przez 10 lat wydała na podłączenie do CO 14,5 miliona złotych. Dla porównania, tylko jedna sprzedana działka na Kamionku przy ul. St. Augusta, przyniosła władzom prawie trzy razy więcej zysku: 38 milionów zł (ta prywatyzacja wywołała wiele kontrowersji, grupa Miasto Jest Nasze podała sprawę do prokuratury)…

Co można z tym zrobić? Piszemy ten tekst licząc na Wasze wsparcie. Opisywani tu lokatorzy małych budynków mają trudniej także dlatego, że ciężej organizować się w niewielkich skupiskach. Wymaga to więcej pracy niż powiadomienie mieszkańców jednego dużego bloku.

Lokatorzy zrzeszeni w WSL chcą podjąć walkę o tych ludzi. Potrzebujemy jednak więcej rąk do pracy, więcej afiszy, ulotek, dotarcia do wspomnianych domów. Słowem – trzeba waszego udziału. Jeśli chcesz uczestniczyć w działaniach WSL i pomóc nam zerwać z logiką władz, logiką wyzysku aż do wyniszczenia ludzi – skontaktuj się z nami!

[artykuł ukazał się w darmowej gazecie WSL, O C.O. TA WALKA, zima 2018]