Warszawa – Nowy Świat 66

Autor: Mieszkańcy
 

Historia problemów jakie spotkały lokatorów z budynku przy ulicy Nowy Świat 66 w Warszawie (wywołanych uległością urzędów wobec lobby właścicieli oraz postępowaniem kamienicznika – Kazimierza Bazarnika). Opis zawiera także pogłębioną historię typowego postępowania reprywatyzacyjnego, jakich rocznie w Warszawie odbywa się od 100 do 200.

Sprawa lokatorów z ulicy Nowy Świat 66 została podjeta przez Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów oraz organizacje zaangażowane w kampanię “Mieszkanie Prawem NIE Towarem”

Udana blokada nielegalnej eksmisji, Warszawa, ul. Nowy Świat 66 22.01.2009

{youtube}tzupEFGjVOU|400|400|true{/youtube}

W roku 2000 Gmina Warszawa Centrum sprzedała kamienicę o wartości rynkowej przynajmniej 3,5 mln USD za 100 tys. złotych. Brak szczegółowych zapisów w księdze wieczystej, zadłużenie, fakt, iż budynek niemal w całości został odbudowany – żaden z tych argumentów nie powstrzymuje urzędników od sprzedania, za przysłowiowy “psi grosz”, kamienicy w samym centrum Warszawy.

Ciekawy jest fakt, ile kosztowało nowego właściciela kupno budynku przy tak reprezentatywnej ulicy Warszawy jak Nowy Świat. Otóż gmina oddała go za 100 tys. zł, podczas gdy w momencie sprzedaży nie można było go kupić taniej niż za 3,5 mln USD. Prezentem ze strony władz gminy było też uznanie budynku za mieszkalny w chwili gdy jest on usługowo-mieszkalny. W czym tkwi różnica? Czynsz za pierwszy typ kamienicy wynosi 0,3 proc. wartości gruntu, podczas gdy za drugi 3 proc. Różnica jest niebagatelna. Ciekawostką jest również fakt, że sprawą przejęcia domu zajmował się nie kto inny jak znany ze spraw przy Nowogrodzkiej 44 czy Krakowskim Przedmieściu 42 adwokat Wiesław Marek Szczepiński, który był częstym i mile widzianym gościem Urzędu Gminy Centrum, a szczególnie dyrektora Wydziału Geodezji i Nieruchomości pani Stefanii Markowicz.

Żyje coraz mniej ludzi, którzy pamiętają rok 1945 i zburzoną przez Niemców Warszawę. Istnieją jednak liczne, archiwalne zdjęcia z tamtych lat pokazujące bezmiar zniszczeń. Budynek nr 66 przy ul. Nowy Świat zniszczony był w 95 procentach, ale jednak został oddany dawnemu właścicielowi, a raczej jego spadkobiercom.
Zgodnie z ówczesnym prawem budowlanym, tereny te miały być odgruzowane, a domy poddane “generalnej naprawie”, czyli wybudowane od nowa.

Większość domów przy tej reprezentatywnej ulicy Warszawy rzeczywiście odbudowano w latach 1947-1952. Ale pomimo tych, wydawałoby się, oczywistych faktów w decyzjach o zwrocie kamienic urzędnicy notorycznie stwierdzają: “nieruchomość przy ulicy… jest zabudowana budynkiem wybudowanym przed 1945 r.”. Oznacza to, że Gmina Warszawa-Centrum wbrew oczywistym faktom, jak też orzeczeniom Sądu Najwyższego (9 czerwca 1964 r., 12 czerwca 1964 r., 16 maja 1996 r. a przede wszystkim 16 maja 1977 r.) i wyrokom Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1991 r., traktuje obecnie istniejące kamienice tak, jakby były to przedwojenne budynki. W decyzjach nagminnie pojawia się też twierdzenie, że domy te zostały odbudowane przez dawnych właścicieli, a prawdą jest, że przecież każdy z pracujących w latach 50. warszawiaków płacił składki na odbudowę stolicy. Potwierdzają to zachowane w archiwach państwowych dokumenty, takie jak pisma Biura Odbudowy Stolicy i Zarządu Miejskiego w m.st. Warszawie, umowy z dawnymi właścicielami. Zwrócić też trzeba uwagę na fakt, iż jak dowodzą zapisy w księgach wieczystych, wiele budynków było zadłużonych u Skarbu Państwa właśnie z tytułu powojennej odbudowy przez państwo i ze środków społecznego Funduszu Odbudowy Stolicy (kamienica nr 66 przy ul. Nowy Świat obciążona jest długiem niemal 2 mln zł). Zwraca się je również tym, którzy dokonali transakcji z byłymi właścicielami w chwili, gdy ci już nimi nie byli z powodu obowiązywania tzw. dekretu bierutowskiego.

Dzieje kamienicy nr 66 przy ul. Nowy Świat

Nieruchomość ta do 21 listopada 1945 r. należała do Stanisławy Czubek, która była spadkobierczynią po Władysławie Czubku. Na mocy art. 1 dekretu z 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy wszystkie grunty warszawskie zostały przejęte na własność gminy m.st. Warszawy, a z chwilą likwidacji gmin w 1950 r. – na własność Skarbu Państwa. Z dniem wejścia w życie tego dekretu, czyli 21 listopada 1945 r., grunt pod ww. nieruchomością przeszedł na własność gminy m.st. Warszawy. Dekret ten zakładał jednak, że jeśli na danym gruncie znajduje się budynek, to pozostaje on własnością dotychczasowego właściciela – zakładano też na niego najczęściej nową księgę wieczystą bądź też wyraźnie wpisywano w dotychczasowe prawo własności. Ponieważ specjalna komisja orzekła, że kamienica nr 66 przy ul. Nowy Świat była zniszczona w 95 proc. i nie spełniała warunków określonych w art. 5 dekretu (powyżej 66 proc. należało odbudować), a zatem przechodziła w całości na rzecz Skarbu Państwa. Naprawę generalną budynku prowadzono w latach 1947-1949. Od 1946 r. do 1968 r. zarządcą budynku w imieniu dawnej właścicielki był Kazimierz Bazarnik, który pobierał czynsz i opłaty za media oraz inne środki finansowe od najemców na remont budynku. Na mocy art. 7 przytoczonego dekretu, dotychczasowi właściciele będący w posiadaniu gruntu lub ich spadkobiercy uprawnieni byli do ubiegania się o przyznanie prawa własności czasowej (w obecnej nomenklaturze – prawo użytkowania wieczystego), co dawało prawo do płacenia symbolicznego czynszu lub prawo do zabudowy za niewielką opłatą. Gmina miała obowiązek uwzględnić wniosek, o ile korzystanie z gruntu przez dotychczasowych właścicieli nie kolidowało z przeznaczeniem tych gruntów określonym w planie zagospodarowania. W wypadku gdy właściciele wniosków nie składali, bądź też gdy złożone wnioski załatwiane były odmownie, budynki przechodziły na własność gminy. Stosowny wniosek został złożony 12 października 1948 r. przez mecenasa Romana Witkowskiego, pełnomocnika Kazimierza Bazarnika i Stanisławy Czubek. Jednak wniosek załatwiono odmownie – decyzją Prezydium Rady Narodowej odmówiono spadkobiercom Władysława Czubka prawa do własności czasowej gruntu.

Od administratora do spadkobiercy

Jak wynika z pisma Urzędu Dzielnicy Warszawa Wola z 26 listopada 1974 r., spadkobiercami Władysława Czubka są: Wiktoria Czubek, Stanisława Czubek, Barbara Jaworska i Andrzej Kazimierz Jaworski. Nagle okazało się, z decyzji burmistrza, że spadkobiercą jest m.in. pan Wojciech Bazarnik. Okazało się, że już po śmierci właścicielki odnalazł się dokument przyrzeczenia sprzedaży nieruchomości na rzecz Kazimierza Bazarnika. W dokumentacji z czasów odbudowy kamienicy ówczesny administrator, pan Kazimierz Bazarnik, wielokrotnie wykreślał nazwisko właścicielki z pism urzędowych a nawet podpisywał się jej nazwiskiem.

Jakie więc rzeczywiście prawa do budynku ma pan Kazimierz Bazarnik i jego rodzina? Tego nie wiadomo, ale od 1 marca 2001 roku spadkobiercy pana Kazimierza są prawnymi właścicielami kamienicy.

Losy lokatorów

Od tej chwili zaczął się horror. Nikt nic nie wiedział i nas nie informował. Wielkim zaskoczeniem było dla nas lokatorów, gdy okazało się, że kamienica jest przekazana rzekomym ?byłym spadkobiercom?. Żadne fakty o tym nie świadczyły:

1. zniszczenia wojenne budynku w 95%,
2. lokal mieszkalny przydzielony nowym najemcom na początku roku 2000. W budynku, co do którego są roszczenia byłych właścicieli, gdy zwolni się lokal, nie jest on proponowany kolejnemu najemcy, ponieważ takich mieszkań nie można wynajmować. W przeciwnym razie gdy budynek zostanie zwrócony właścicielowi, to będzie on mógł pozwać dzielnicę do sądu i oskarżyć o naruszenie jego stanu posiadania. Wspomniana sytuacja świadczy o nie zgłoszeniu roszczeń o zwrot kamienicy w Urzędzie Gminy Warszawa Centrum,
3. po upewnieniu się w ADK Nr 9, czy nie ma żadnych przeszkód na przeprowadzenie generalnego remontu jednego z lokali, najemca poniósł wysokie koszty w roku 1997.

Przez trzy miesiące nikt z nowych właścicieli nie pojawił się. Nie wiedzieliśmy, gdzie płacić czynsz za mieszkanie. Najpierw wpłacaliśmy na konto ADK Nr 9 przy ul. Gałczyńskiego 12 A, gdzie należeliśmy wcześniej, ale otrzymaliśmy informację, że ich to nic nie obchodzi, więc wystąpiliśmy o założenie konta depozytowego (w Warszawie na decyzje w tej sprawie czeka się ponad pół roku). Wreszcie, po 3 miesiącach, dowiedzieliśmy się, że umowę na administrowanie budynkiem z Bazarnikiem podpisała ADK Nr 13 przy ul. Kruczej 6/14. Zwłoka w poinformowaniu nas – mieszkańców, gdzie należy płacić czynsz miała na celu zmuszenie do tego, by wcale go nie płacić ? stanowiłoby to potem argument do eksmisji.

W skrócie:

1. Z dniem 24.06.2003 r. brak dostępu do piwnic i do suszarni mieszczącej się na poddaszu.
2. Podwyżka czynszu – nowa stawka wynosi 8,93 zł/m2 od dnia 01.06.2003 r.
3. Pismo z dnia 04.07.2003 r. dotyczące rozliczenia obejmującego okres od 01.01.2002 r. do 30.06.2003 r. czyli 18 miesięcy wstecz ? wysokie kwoty do zapłacenia, a w szczególności za SPEC, podczas gdy mieszkania były i są słabo ogrzewane (grzejniki całkiem zimne przy ujemnej temperaturze na zewnątrz), nieszczelne (wypaczone) ościeżnice okien, przez co trzeba dogrzewać się gazem lub grzejnikami elektrycznymi a to z kolei stwarza dodatkowe koszty utrzymania dla każdego lokatora.
4. Trzyletnie wypowiedzenie najmu z dnia 24.07.2003 r., bez dostarczenia lokalu zamiennego, ze skutkiem na dzień 31.07.2006 r.
5. Podwyżka czynszu – nowa stawka wynosi 10,03 zł/m2 od dnia 01.11.2003 r.
6. Podwyżka czynszu – nowa stawka wynosi 11,26 zł/m2 od dnia 01.12.2004 r.
7. Podwyżka czynszu – nowa stawka wynosi 43,96 zł/m2 od dnia 01.02.2006 r.
8.  ?Ostateczne przedsądowe wezwanie? z dnia 01.09.2006 r. ? wysokość odszkodowania za zajmowany bez tytułu prawnego lokal wynosi 51 zł/m2.

My, długoletni mieszkańcy kamienicy, przez cały czas zamieszkiwania przeprowadzaliśmy remonty lokali na własny koszt, nigdy nie zalegaliśmy z płatnościami wobec ADK Nr 9. Dziś grozi nam eksmisja, pogrążamy się w ciągle rosnące zadłużenie wobec właściciela nieruchomości, który traktuje nas tak jak byśmy wynajmowali lokale na zasadach wolnego rynku.

Od początku stycznia 2008 r. pozbawieni jesteśmy centralnego ogrzewania a od 4 lutego wody bieżącej i mamy przygotować się na jeszcze gorszą sytuację, bo to dopiero początek. Usilnie właściciel kamienicy p. Bazarnik chce nam uprzykrzyć życie doprowadzając nas do nerwicy i nieustannego stresu, celem pozbycia się mieszkańców komunalnych jakimi jesteśmy.

Stanęliśmy przed widmem bezdomności…