7 lat oczekiwania na mieszkanie komunalne…i propozycja przeprowadzki do rudery

Problemy mieszkaniowe Wandy Pradzioch z rodziną (syn, synowa i wnuk) są przykładem z jednej strony kryzysu mieszkalnictwa komunalnego w stolicy, a z drugiej – zupełnej ignorancji urzędników w zakresie znajomości potrzeb mieszkaniowych Warszawiaków.

Rodzina Wandy Pradzioch zamieszkuje obecnie w lokalu przy ulicy Młodych 4 w warszawskim Wawrze. To mieszkanie o metrażu 26 metrów kwadratowych do 2003 r. było własnością miasta i było udostępniane rodzinie jako lokal socjalny (z uwagi na niskie dochody). W maju 2003 r. czteroosobowa rodzina uzyskała decyzję Komisji Mieszkaniowej o przydziale lokalu komunalnego – była to pozytywna odpowiedź na wniosek o zamianę mieszkania. W tym samym roku budynek został zwrócony spadkobiercom przedwojennych właścicieli i rodzinie Wandy Pradzioch wypowiedziano najem – powodem były zaległości czynszowe powstałe w wyniku podwyżek. Po wypowiedzeniu najmu, sprawa trafiła do sądu, który w 2008 r, orzekł eksmisję, jednocześnie de facto orzekając o rozdzieleniu rodziny – prawo do lokalu socjalnego sąd przyznał bowiem jedynie Wandzie, która jest osobą niepełnosprawną, przewlekle chorą (astma oskrzelowa) i utrzymującą się z emerytury. Syn wraz z synową i dzieckiem zostali pozbawieni prawa do lokalu socjalnego.

Lokatorzy odwołali się od wyroku, jednocześnie starając się wyegzekwować od władz dzielnicy realizację obietnicy przyznania lokalu komunalnego z 2003 r. Przez cały ten okres (7 lat) władze dzielnicy nie wywiązywały się ze swoich zobowiązań,tłumacząc się brakiem mieszkań. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że w latach 2008 – 2010 w Wawrze oddano do użytku 4 nowe bloki, w których znajdowało się łącznie 160 mieszkań komunalnych. Władze dzielnicy uznały jednak, iż nowe mieszkania będą przeznaczane jedynie na zamianę dla „wzorowych lokatorów” (m.in. nie zalegających z czynszem) i po raz kolejny odmówiły rodzinie prawa do lokalu komunalnego. Odmawiając rodzinie prawa do lokalu komunalnego, komisja mieszkaniowa nie wzięła jednak pod uwagę faktu, że gdy Wanda była lokatorką wynajmującą mieszkanie gminne – nie zalegała z czynszem, a zaległości powstały dopiero w wyniku podwyżek dokonanych po reprywatyzacji.

W tym roku, władze dzielnicy najwyraźniej przypomniały sobie o wniosku sprzed 7 lat. W sierpniu 2010 r. Jadwiga Klimek – p.o. Naczelnika Wydziału Zasobów Mieszkaniowych dzielnicy Warszawa Wawer poinformowała Wandę, że mogą ją „skreślić z listy oczekujących ponieważ nie spełnia kryterium dochodowego” – Wydział Zasobów Lokalowych uznał bowiem, że wniosek o najem lokalu dotyczy jedynie Wandy (co jest niezgodne z pozytywną decyzją o zamianie lokalu, która odnosiła się do całej rodziny) i należy go rozpatrywać w oparciu o nowe (uchwalone w 2009 r.) zasady pomocy miasta dla lokatorów z budynków po reprywatyzacji. Pełniąca obowiązki naczelnika nie uwzględniła jednak wszystkich zasad wynikających z uchwały (w przypadku rodziny Wandy, z uwagi na wypowiedzenie najmu w budynku po reprywatyzacji, kryterium dochodowe służące do oceny czy danej osobie przysługuje lokal komunalny ulega podwyższeniu o 30%), a Wydział wycofał się ze swojego stanowiska dopiero po przedstawieniu mu wyliczeń opracowanych przez władze miasta.

Gdy władzom Dzielnicy nie udało się więc przekonać lokatorów, że mieszkanie komunalne im się nie należy, złożyły w końcu ofertę nowego mieszkania – 29 września br., Wandzie zaproponowano przeprowadzkę do lokalu na ul. Bystrzyckiej 46, w budynku, który okazał się ruderą. Pomieszczenie mieszkalne jest stosunkowo duże (prawie 46m2), jednak całkowicie zagrzybione oraz umieszczone w budynku ze zdewastowaną klatką schodową oraz z gigantycznymi dziurami na suficie. Do takiego właśnie lokalu władze dzielnicy chciały przeprowadzić osobę ze stwierdzoną przewlekłą chorobą układu oddechowego! Zgodnie z zasadami najmu lokali komunalnych w Warszawie, osobom oczekującym w kolejce należy złożyć 2 oferty – tą drugą było „normalne” mieszkanie na ul. Włókienniczej 55, jednak zaoferowany lokal ma jedynie 29 m2 powierzchni mieszkaniowej i składa się z jednego pokoju z kuchnią i łazienką, co jest nieodpowiednie dla czteroosobowej rodziny. Lokatorzy nie zgodzili się na taką „ofertę”, argumentując, że nie jest ona dostosowana do uzasadnionych potrzeb rodziny (co jest w zupełności uzasadnione biorąc pod uwagę stan zdrowia Wandy i wielkość gospodarstwa domowego).

W dzielnicy Wawer widać więc wyraźnie jak miasto podchodzi do problemów i potrzeb mieszkaniowych mieszkańców stolicy – poza deficytem lokali komunalnych, oczekujący na wynajęcie lokalu od gminy muszą borykać się z urzędniczą opieszałością i próbami (bezprawnego) wypchnięcia ich z kolejki oczekujących. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że na początku września br. Warszawskie Stowarzyszenia Lokatorów wystąpiło do burmistrza Wawra z wnioskiem o udział w postępowaniu w trybie Kodeksu Postępowania Administracyjnego (z uwagi na fakt, że sprawa jest przykładem problemów w praktycznym stosowaniu zasad polityki mieszkaniowej).Wniosek ten pozostaje wciąż bez odpowiedzi, pomimo, że dawno minął ustawowy termin na odpowiedź.

Galeria zdjęć rudery tutaj